września 24

Pytanie w jaki sposób wzmocnić swoją motywację jest szczególnie ważne, w momencie kiedy odczuwamy, ze nam jej brakuje. Jako przedstawiciel handlowy wiesz jak bardzo ważne jest Twoje podejście do klienta. Twoje podejście zależy w dużej mierze od Twoje nastawienia. Jednakże nie jest łatwo myśleć pozytywnie w sytuacjach trudnych.  Jak zatem wzmocnić swoją motywację do pracy, tak aby naszym klientom współpracowało się z nami rewelacyjnie?

Dziś przedstawię jedną z technik, dzięki której pozytywnie wzmocnisz swoją motywację. Technika ta nazywa się “metodą kija i marchewki”. Łatwiej zrozumieć tą metodę odpowiadając na pytanie: Co tak naprawdę motywuje ludzi?

Na świecie istnieją dwie najważniejsze siły, które kierują ludzkim działaniem. Pierwszą z nich jest odczucie przyjemności. Ludzie kochają uczucie przyjemności. Dzięki przyjemnościom czują się dobrze we własnej strefie komfortu. Łatwiej namówić klienta do czegoś przyjemnego, aniżeli do wysiłku i wyrzeczeń.

Kto z nas lubi się poświęcać? Przecież życie ludzkie jest takie krótkie!

W taki sposób najczęściej tłumaczymy nasze lenistwo, brak umiarkowania i zamiłowanie do alkoholu.

Drugim szczególnym czynnikiem, który wpływa na nasze działania to strach. Boimy się chorób, szefa, obowiązków i odpowiedzialności. Jeżeli chcesz wpłynąć na swojego klienta to spróbuj obudzić w nim lęk. Powiedz klientowi co się stanie w momencie, kiedy zrezygnuje z zakupu Twojego ubezpieczenia, produktu lub usługi. Im bardziej obrazowo to przedstawisz, tym większą masz szansę na sprzedaż produktu. Nie ma wątpliwości że strach jest jednym z głównych motywatorów.

Metoda kija i marchewki polega na wzbudzaniu w sobie motywacji za pomocą dwóch najważniejszych czynników, które kierują ludzkim działaniem: strachu (kojarzonego z kijem) i przyjemności (czyli marchewki). Jeżeli w odpowiedni sposób zastosujesz technikę kija i marchewki, zauważysz szczególną zmianę w swoim życiu. Będzie ona od razu widoczna w rezultatach Twojego działania. Nie wierzysz? Sprawdź samemu!

Jak wygląda w praktyce zastosowanie techniki motywacyjnej “kij i marchewka”?

  1. Weź długopis i kartkę papieru. Napisz na niej swój cel. O celach możesz poczytać we wpisie “Zasady wyznaczania celów
  2. Pod napisanym celem napisz coś takiego: MOCNO WIERZĘ ŻE TO WSZYSTKO MI SIĘ UDA. Jeżeli nie wierzysz to udawaj że wierzysz. W ten sposób przygotujesz swoją podświadomość do Tego, że Twój cel jest realistyczny i osiągalny
  3. Poniżej odpowiedz sobie pisemnie na pytanie: Co zyskam jak osiągnę swój cel? Przykładowo jeżeli chcesz schudnąć to możesz napisać że będziesz ładniejszy/ ładniejsza
  4. Napisz odpowiedź na kolejne pytanie: Co jeszcze uzyskam, kiedy osiągnę swój cel? Bądź kreatywny
  5. Odpowiedz na jeszcze jedno pytanie: Co poza tym uzyskam, kiedy osiągnę swój cel?
  6. Zastanów się głęboko i wymyśl odpowiedź na jeszcze jedno pytanie: Co jest tak naprawdę najważniejszą korzyścią, którą będę miał z osiągnięcia wyznaczonego celu?
  7. W tej chwili powinieneś być pozytywnie nastawiony i zmotywowany do osiągnięcia swojego celu. Teraz nadchodzi czas na “postraszenie się kijem”. Prawdopodobnie czujesz gdzieś w środku, że Twój cel jest nieosiągalny. Pomyśl zatem i napisz odpowiedź na kolejne pytania:
  8. Co może przytrafić mi się złego, jeśli nie osiągnę celu?
  9. Co jeszcze gorszego może mi się przytrafić, jeśli nie osiągnę swojego celu?
  10. Co takiego najgorszego na świecie się stanie, jeśli zlekceważę i nie osiągnę swojego celu?

Powyższa metoda jest bardzo prosta w zastosowaniu. Jeżeli podsuniesz sobie pod nos marchewkę, a następnie przywalisz sobie kijem, to istnieje duża szansa, że wzmocnisz swoją motywację do działania w kierunku osiagnięcia wyznaczonego celu. Warto czasem zastosować opisaną technikę i dopalić swoją motywację. Powodzenia!

written by Superkupiec \\ tags:

września 18

Emocjonująca sprzedaż. O hipokryzji w sprzedaży odsłona pierwsza

Autorem artykułu jest Tomasz Kras
Procesem kupna i sprzedaży rządzą emocje: klienta i sprzedającego. W jaki sposób emocje sprzedających wpływają na sukces sprzedażowy? Dlaczego i co z tego wynika?
Zainteresowanie, pragnienie posiadania, pokonanie wahań, zadowolenie, zachwyt, radość z posiadania, przekraczanie oczekiwań, satysfakcja, przywiązanie i wierność, ale także agresja, pogarda, niechęć … na wiele sposobów można mówić o emocjach. Jednych emocji doświadczają, innych pragniemy, by doświadczali, a jeszcze innych ze wszelkich miar pragniemy, by uniknęli Ale kto? Mówiąc o emocjach w sprzedaży najczęściej myślimy o emocjach klienta. Dlaczego tylko o nich? Podczas gdy wszyscy profesjonalnie zajmujący się sprzedażą bezdyskusyjnie uznają fakt, że procesem kupna rządzą emocje klienta, o tyle fakt, że o skuteczności sprzedaży decydują emocje sprzedających wydaje się o wiele trudniejszy do akceptowania. Czy naprawdę tak jest? Dlaczego tak jest? Co można zrobić by skuteczniej zarządzać emocjami?

Po pierwsze emocje, głupcze

Emocje to kluczowa kwestia dla procesu kupna tak samo jak dla sprzedaży. Czy równie dużą wagę przywiązujemy do emocji tych, dzięki którym klienci kupują: handlowców, sprzedawców, reprezentantów, przedstawicieli, doradców klienta? Zdecydowanie nie. Podobnie jak u wszystkich innych profesjonalistów, zakłada się, że pracownicy struktur handlowych są istotami myślącymi, zachowującymi się racjonalnie i takiego postępowania wobec klienta od nich się oczekuje. Ich emocje są traktowane raczej jako przeszkoda. Bywa, że nawet odmawia im się prawa do emocji na polu zawodowym. Tymczasem genetycznie jesteśmy w ponad 99% zwierzętami i jako tacy jesteśmy przede wszystkim istotami emocjonalnymi. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Z perspektywy szefa widać to tak: Kilkadziesiąt godzin szkoleń, setki rozmów: tłumaczeń, wskazówek, podpowiedzi, ale i przypomnień, napomnień, poleceń służbowych, może nawet jak to mawiają szydercy „cołczingu” i nic. Jak było tak jest. Nie inicjuje szybko kontaktu, trwa to i trwa. Niby bada potrzeby, ale jakoś tak nieporadnie. Czasem zdarzy mu się dobra passa. „Złoty” miesiąc. Zamówień ma za trzy. Sam nie wiem dlaczego bywa tak różnie. Przecież, sam widziałem: potrafi świetnie podsumować potrzeby, ale prezentując słabo posługuje się językiem korzyści, nie mówiąc już o trudnościach w zamykaniu sprzedaży. Wyniki sprzedażowe jakie były, takie są. Raz znakomite, innym razem fatalne. Ogólnie dużo poniżej oczekiwań i trend jest niepokojący. Jeśli ma taki potencjał, czemu w jednych miesiącach jest tak dobry, w pozostałych aż tak kiepski. Chyba będziemy musieli się rozstać. Nie widzę innej możliwości.

Z perspektywy handlowca wygląda to tak: To chyba nie dla mnie. Już rok tak się męczę. Wyjeżdżam pierwszy, teren mam niełatwy, klienci są różnorodni. Wiem, że czasem idzie jak z płatka. Zagadam i ciach mam zamówienie. Ale jeśli, klient nie da zagadnąć na początku, jeśli skupiony jest jedynie na swoim biznesie, to naprawdę się gubię. Niby wiem, że mogę świetny towar zaoferować, ale wystarczy ten grymas i wiem po minie klienta, że nic z tego nie będzie. Ta ich postawa niedostępnych, „wszystkomających” i z buta traktujących… . W sekundzie tracę fason. Czuję się jak dzieciak zagoniony do kąta. Tracę głos, nie mogę znaleźć słów, naprawdę fatalnie. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. I jeszcze szef. W momencie widzę jego minę i pytanie przy wszystkich: „No stary, co się stało z Tobą w tym miesiącu? Przecież opowiadałeś, że masz takiego klienta, że….” Nie, nie zniosę tego upokorzenia kolejny raz. W tym miesiącu znowu sytuacja nie wygląda dobrze. Zajrzę w poniedziałek do gazety.

Z perspektywy nowego pracownika, który był z nim na duowizycie: To naprawdę świetny handlowiec. Jak on płynnie i szybko przechodzi od otwarcia rozmowy do meritum. Jak na tacy klienci mówią mu o swych potrzebach. Ciach i nowe zamówienie. Słyszałem, jak mówili, że nie jest najlepszy, ale nie wiem skąd taka opinie. Byliśmy razem na kilku wizytach. To naprawdę profesjonalista. No i fajny kumpel, dużo mnie nauczył.

Oczywiście, tak skrajne przypadki oceny sytuacji zdarzają się rzadko. Częściej handlowcy, którzy osiągają niskie lub niestabilne wyniki, są spostrzegani podobnie przez kolegów, siebie i szefa. Tym co jednak jest wspólne dla obu sytuacji to przyczyna niższej od oczekiwanej skuteczności – emocje.
To od sposobu przeżywania i radzenia sobie z naszymi emocji zależy nasza skuteczność.
Myślę, że jeśli miałeś do czynienia z kontaktem z klientem, zgodzisz się ze mną, że kwestia radzenia sobie z przeżywanymi emocjami w kontakcie z klientem jest kluczowa. Stawiam tezę, że zdecydowana większość przypadków osiągania wyników poniżej przeciętnych u osób, które sprzedają, jest najsilniej związana z emocjami:
będącymi reakcją na zachowanie klienta,
będącymi konsekwencją przekonań sprzedającego na temat siebie, klienta, sprzedaży w ogóle,
pojawiającymi się w reakcji na zachowania przełożonych, reszty teamu sprzedażowego.
Niezależnie od tego w jakich okolicznościach pojawiają się emocje, sposób radzenia sobie z nimi jest decydujący dla skuteczności w sprzedaży. Dlaczego tak silnie emocje wpływają na nas a nam trudno sobie z nimi radzić?

Racjonalni jesteśmy… czasami

Większość z nas myśli o sobie przede wszystkim jako o istotach racjonalnych. Kultura, autorytety i my sami silniej wartościujemy myślenie i logiczne zachowanie niż przeżywanie i emocje. Wydaje się, że taki sposób traktowania emocji odziedziczyliśmy po „dużo myślących” przodkach - filozofach. Dominująca w naszej kulturze interpretacja kartezjańskiego opisu funkcjonowania człowieka w kategoriach dualizmu: umysłu, który kieruje ciałem za pomocą myśli, ma swoje niezwykłe konsekwencje dla nas, osób sprzedających. W relacji z klientem spostrzegamy siebie przede wszystkim jako sterujących swym zachowaniem w sposób racjonalny. Aby stwierdzić, że tak nie jest, wystarczy odwołać się do własnych doświadczeń. Jeśli rzetelnie podejdziemy do sprawy, to okaże się, że w wielu przypadkach porażek to nie inni, ale my sami, a konkretnej nasz sposób przeżywania i radzenia sobie z emocjami, decydował o tym jak potoczyła się konkretna interakcja z klientem i jaki był jej finał. Czy doświadczyliśmy sukcesu czy porażki. W spektakularny sposób tezę potwierdza przykład zachowania pod wpływem sugestii hipnotycznych. Ludzie, których sugestią zmusi się do zachowania niezgodnego ze swymi przekonaniami albo „zdrowym rozsądkiem” np. sugerując noszenie rozłożonego parasola w budynku w słoneczny dzień potrafią zawsze takie zachowanie uzasadnić racjonalnymi przesłankami. Niezależnie od tego jaka jest prawda, będą nas przekonywać że np. testowali parasol – „czy aby na pewno nie jest zepsuty” lub, że chronili się w ten sposób przed wiatrem czy słońcem. Każdy zahipnotyzowany na dziesiątki sposobów uzasadni swoje zachowanie. Nawet, jeśli brzmi ono absurdalnie, nie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, że nie zachowaliśmy się racjonalnie. Potrzeba posiadania kontroli jest zbyt silna by przyznać, że jej nie mieliśmy. Co to ma wspólnego z emocjami towarzyszącymi zachowaniom służącym sprzedawaniu? W rzeczywistości kontaktów z klientami funkcjonujemy w analogiczny sposób. O sobie zawsze myślimy w kategoriach postępujących racjonalnie profesjonalistów od sprzedaży. Na wiele sposobów logicznie uzasadniamy prawie każde swoje zachowanie w kontakcie z klientem. Nawet doświadczaną porażkę częściej spostrzegamy jako efekt zewnętrznych przyczyn. Błąd atrybucji jest powszechny. Przekonujemy samych siebie i innych, że to niechęć, agresywne nastawienie lub zobojętnienie na wszelkie atrakcyjne oferty są przyczyną porażki. Jeśli nawet zdarzy się, że przyjmiemy, hipotetycznie oczywiście, że mieliśmy swój udział w przebiegu interakcji handlowej, znajdziemy dziesiątki usprawiedliwień naszego zachowania. I oczywiście każde będzie logiczne. Racjonalizacja jest znanym w psychologii i w potocznym doświadczeniu mechanizmem budowania „rozsądnych” przyczyn dla „nierozsądnych” zachowań. Potrzeba bycia człowiekiem kierującym się logicznymi przesłankami jest tak duża, że wręcz uniemożliwia uświadomienie rzeczywistych przyczyn naszych zachowań. Takimi przyczynami są często określone emocje, których nie jesteśmy świadomi lub takie do których nie chcemy się przyznać. Bardzo często jednak to one są prawdziwą przyczyną konkretnych zachowań w relacji z klientami oraz osiąganych w efekcie rezultatów.

Skoro nie my to kto w tym przypadku jest winny?

Filozofowie. Można, krótko i przekornie odpowiedzieć. Tak, bowiem z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że jest to spuścizna po filozofach oświeceniowych a historycznie rzecz biorąc nawet starożytnych. Podpisuję się pod tezą, że filozofowie choćby wydawało się oderwani od rzeczywistości mają ogromny wpływ na współczesną sprzedaż. Ciekawe czy Arystoteles to przewidział? Efektem ich działalności intelektualnej jest to, że aktualnie powszechnie w życiu zawodowym dążymy raczej do wyeliminowania wszystkiego, co nie jest racjonalne w naszym zachowaniu. Dotyczy to przede wszystkim naszych emocji. To „eliminowanie” praktykujemy przez dzieciństwo, szkołę, studia, ale i edukację związaną z wchodzeniem w życie zawodowe. Rozwijamy kompetencję myślenia i szczycimy się możliwością kontroli zachowania z pominięciem emocji. Jeśli ktoś potrafi podporządkować woli swoje zachowanie jest spostrzegany jako arcymistrz. Jaki jest skutek takiego dążenia? W efekcie uczenia się minimalizowania, a nawet eliminowania emocji tracimy z nimi kontakt. A w dalszej konsekwencji nie potrafimy sobie z nimi radzić. Po prostu nie uczymy się tego. Obserwowany powszechny zwrot w stronę doceniania inteligencji emocjonalnej jest tu jednym z dowodów na pewność, że ignorowanie, a nawet eliminowanie emocji w życiu zawodowym nie było właściwym posunięciem. Czas więc na zmianę.

Tomasz Kras – psycholog sprzedaży i relacji z klientami, trener Pro Optima. Propaguje zarządzanie doznaniami klienta jako praktyczny sposób na pozyskiwanie i budowanie lojalności klientów.

www.szkolenianaKazimierzu.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

written by Superkupiec \\ tags: ,

września 15

Przedstawiciele handlowi.

Autorem artykułu jest Rafał Bartkowiak
Pewni siebie, zdeterminowani, nastawieni na cel. W jednej ręce trzymają laptopy, w drugiej telefony komórkowe. Każdego dnia wsiadają do swych samochodów i mkną ulicami miast, docierają do najodleglejszych wsi, a nawet tam, „gdzie diabeł mówi dobranoc”. To uczestnicy szkoły życia – przedstawiciele handlowi - mkną na spotkanie, być może z Tobą.
Kim jest przedstawiciel handlowy?

Znane przysłowie mówi, że żadna praca nie hańbi. Każda jednak na pewno czegoś nowego uczy. Kiedyś, aby ich nazwać, używano bardzo pejoratywnego określenia – domokrążca, później mówiono na nich już mniej obraźliwie - akwizytorzy, dziś nazywani są przedstawicielami handlowymi. Mimo zmiany nazwy i niektórych narzędzi pracy będących wynikiem technologicznej ewolucji, ich cel pozostał niezmienny – klient.
Przedstawiciele handlowi działają w obszarze bezpośredniej obsługi klienta stanowiąc filar działu sprzedaży w firmach rozmaitych branż. Zatrudniani są na umowę o pracę, umowę zlecenie, o dzieło lub na umowę w oparciu o własną działalność - w zależności od danej firmy. Częstą praktyką stosowaną przez pracodawców jest tzw. okres próbny, czyli czas niezbędny do zweryfikowania umiejętności pracownika na stanowisku przedstawiciela handlowego. Pomyślne przejście okresu próbnego gwarantuje często zmianę warunków zatrudnienia i rozszerzenie narzędzi pracy. Pracowników można też sobie „wypożyczyć”. Na rynku istnieje wiele firm – tzw. dostawców sales force, którzy w ramach outsourcingu sił sprzedaży dostarczają pracowników, wyspecjalizowanych w tej dziedzinie. Dzięki nim, nawet firma ze zredukowanym działem sprzedaży może być pewna aktywizacji i prężnego funkcjonowania kanałów sprzedaży w wielu sektorach. Skorzystanie z pomocy podmiotów zewnętrznych pozwala ograniczyć koszty związane z funkcjonowaniem firmy, jak również oszczędzić mnóstwo czasu, bowiem to outsourcer zapewnia wszelkie szkolenia i narzędzia niezbędne pracownikowi do wykonywania pracy. „To rewelacyjne rozwiązanie adresowane jest do wszystkich firm, które chcą mądrze zarządzać własną strategią sprzedażową” - mówi Jakub Grabarczyk z Agencji Promocyjnej Locco Event świadczącej usługi m.in. z zakresu outsourcingu sił sprzedaży.

Dobry przedstawiciel handlowy pożądany jest w zasadzie w każdej branży. Rekrutację prowadzą firmy z wielu sektorów np. bankowego, farmaceutycznego, nieruchomości, FMCG, usługowego. W zależności od branży wykształcenie kierunkowe może być potrzebne lub nie. Dziś firmy chętnie same dokształcają swoich pracowników organizując różnego typu szkolenia o charakterze prosprzedażowym, motywacyjnym, komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Przedstawiciel handlowy to świetny zawód dla młodych, dynamicznych ludzi. Pozwala wykorzystać posiadaną już wiedzę, równocześnie daje możliwość szybkiego zdobycia nowych kwalifikacji i całkiem wysokich zarobków. Ofert pracy dla przedstawicieli handlowych jest mnóstwo. Przy aplikowaniu warto jednak zdecydować się na branżę która rzeczywiście nas interesuje lub której specyfikę znamy. Wówczas praca, która wiele od nas wymaga – wiele będzie również dawała.

Jakie są wymagania?

Przedstawiciel handlowy to profesja nie dla każdego. Zanim więc ktoś zdecyduje się odpowiedzieć na ogłoszenie, których notabene jest bez liku w prasie i Internecie, powinien się zastanowić, czy to na pewno praca dla niego. Przedstawiciel handlowy jest sprzedawcą terenowym, który bez względu na pogodę czy niepogodę wyrusza na spotkanie z klientem. Dlatego do swoich mocnych cech należy wliczyć posiadanie prawa jazdy, gdyż umiejętność prowadzenia samochodu jest niezbędna w pracy w terenie. Ważną kwestią jest również aparycja. Przedstawiciel handlowy jest często „twarzą” danej firmy. W bezpośrednich spotkaniach z klientem to on reprezentuje firmę, dlatego jego odpowiedni wygląd pełni tu niebagatelną rolę. Wygląd, rzecz jasna powinien współgrać z zachowaniem i sposobem prezentacji oferty handlowej. „Widziałem, wielu którzy próbowali swoich sił jako przedstawiciele handlowi” – mówi Bartek, od roku przedstawiciel handlowy jednej z poznańskich firm – „prawda jest taka, że osoba nieśmiała, zamknięta w sobie nie poradzi sobie i szybko straci wiarę w swoje możliwości. W tym zawodzie liczy się optymizm, pewność siebie i komunikatywność.” Jedynie osobowość ekstrawertyczna, z podniesionym, pogodnym czołem podejdzie do klienta i w naturalny, nieskrępowany sposób z nim porozmawia. Kluczową rolę odgrywają tu umiejętności negocjacyjne i znajomość technik sprzedaży. Nie zawsze klient przyjmie przedstawiciela handlowego z otwartymi ramionami. Czasem się waha i nie jest przekonany, co do oferty produktów czy usług przez niego prezentowanych. „Czasem jest ciężko” – przyznaje Magda, koleżanka Bartka – „bo niejednokrotnie klient jest wręcz zupełnie negatywnie ustosunkowany.” – po chwili jednak dodaje, że – „dla prawdziwego przedstawiciela handlowego jest to jednak wyzwanie pozwalające mu wykazać się umiejętnościami i wiedzą nabytą podczas szkoleń organizowanych przez firmę i tym samym zyskać uznanie w oczach szefa i kolegów.” Niezadowolenie klientów pociąga za sobą niezadowolenie szefa, a to stawia przedstawiciela handlowego w niekorzystnym świetle. Dlatego ów stara się przekonać klienta, że interesy z nim to przyjemność, a oferowany produkt to źródło przyszłych korzyści. Dar perswazji i nabyte na szkoleniach umiejętności mogą jednak okazać się niewystarczające, by efektywnie pracować. Zawód ten wymaga umiejętności elastycznego działania i niekiedy nawet - stalowych nerwów. Droga do sukcesu prowadzi przez samozdyscyplinowanie, perfekcyjną organizację czasu i stałe podnoszenie poprzeczki, czyli systematyczne wyznaczanie sobie nowych celów sprzedażowych.

Jakie są korzyści?

Pogodny, komunikatywny, zaradny, zorganizowany, dobrze ubrany, lubiany… Wszystkie te cechy sugerują, że człowiek, będący w ich posiadaniu mógłby aspirować do miana ideału. W istocie, praca ta daje człowiekowi możliwość intensywnej samorealizacji, kształtowania swojej osobowości i dobrych nawyków. Mimo iż większość z nas jest miłych i uprzejmych, to jednak w tym przypadku cechy te przybierają formę wysublimowanej kurtuazji wspartej niezwykłą kulturą słowa. Oczywiście wyczucie taktu pozwala przedstawicielowi dobrać ton rozmowy adekwatny do rozmówcy. Elegancki strój, ładna fryzura oraz odpowiednie do sytuacji mimika i gesty są wyrazem profesjonalizmu i wzbudzają zaufanie w stosunku do przedstawiciela handlowego jako do eksperta w danej dziedzinie. Przychylność i zaufanie ludzi ważne są w pracy, jak również w życiu prywatnym. Taki człowiek zazwyczaj jest, bądź staje się liderem wśród znajomych. Z naturalną łatwością wchodzi w interakcje z ludźmi. Tak, jak potrafi zagaić rozmowę, tak i wie, jak grzecznie ją zakończyć nie uraziwszy przy tym rozmówcy. „Częste negocjacje z klientami uczą opanowania i zdystansowania, a utrudnione nieraz warunki pracy - radzenia sobie w niełatwych sytuacjach zarówno zawodowych jak i prywatnych” – zdradza Marek absolwent poznańskiej Akademii Ekonomicznej, od pół roku pracujący jako przedstawiciel handlowy. Zdarza się, że przedstawiciel handlowy zapuka w ciągu tygodnia do kilkunastu, kilkudziesięciu, a może nawet do kilkuset drzwi. Nigdy nie wie, kto je otworzy. Klienci są różni, wśród tych nastawionych negatywnie i niezdecydowanych są też niezwykle sympatyczni ludzie. Takie spotkania przebiegają często w miłej atmosferze, przy herbacie i kończą się dokonaniem transakcji, a w efekcie przyczyniają się do realizacją planu sprzedażowego. Praca jest przyjemna, a i sprzedawanie nie sprawia trudności, gdy przedstawiciel naprawdę utożsamia się z produktem lub usługą, które sprzedaje. Identyfikacja nadaje szczerości jego wypowiedziom. Ważne jest bowiem pozostawienie po sobie dobrego wrażenia, czyli takiej otwartej furtki w razie gdyby kiedyś ponownie trzeba było zapukać do tych samych drzwi.
Pensje na jakie mogą liczyć przedstawiciele handlowi uwarunkowane są branżą, w której pracują. Minimalna kwota kształtuje się w granicach ok. 1000 zł. netto podstawy, do której doliczana jest prowizja uzależniona od stopnia realizacji planów sprzedażowych. Granica górna wynagrodzenia jest kwestią otwartą. Najniższe stawki obowiązują zazwyczaj w branży spożywczej – ze względu na brak konieczności posiadania wykształcenia kierunkowego, wyższe i najwyższe – w branży farmaceutycznej, medycznej i technicznej, gdzie takie wykształcenie jest niezbędnym atutem branym pod uwagę już w pierwszych etapach rekrutacji. Prócz wynagrodzenia, przedstawiciel handlowy otrzymuje zazwyczaj cały zestaw narzędzi - telefon komórkowy, laptop, a na nawet samochód służbowy, wszystko to, rzecz jasna ma ułatwić i usprawnić jego pracę. Prócz pakietu darmowych szkoleń, przedstawicielowi handlowemu może przysługiwać wiele przywilejów takich jak np. karnet na siłownię, basen, do centrum fitnessu, czy na jakieś inne zajęcia rekreacyjne.

Praca w charakterze przedstawiciela handlowego daje możliwość poznania wielu ciekawych ludzi, np. nawiązania kontaktów biznesowych, ukierunkowuje na samorealizację i nigdy nie pozwala się nudzić. Intensywność działań może jednak doprowadzić w efekcie do wypalenia zawodowego. Należy jednakże pamiętać zdobytego doświadczenia i nabytych umiejętności nikt nam nie odbierze. Mogą one zaprocentować w przyszłości w innej branży, innej firmie i innego rodzaju pracy. Praca w charakterze przedstawiciela handlowego to trudna szkoła życia, choć trudna, to niezwykle pouczająca i wzbogacająca o cenne doświadczenia, warto do tej szkoły się wybrać.

Agencja Promocyjna Locco Event

[url]http://loccoevent.pl[/url]

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

written by Superkupiec \\ tags: , ,

Technorati Profile